URE THRALL "Arabian Knightmares"
CD '2006 [78:40]
Tesco Organisation [065]
Jakiś mało wybredny robię się na starość. Coraz mniej się czepiam, coraz więcej rzeczy przyjmuję bez większych zastrzeżeń. Tak, wiem... to nie jest dobry symptom. Ale istnieje też druga strona medalu. Mianowicie coraz rzadziej mam odczucie obcowania z prawdziwym arcydziełem. Coraz mniej rzeczy mnie autentycznie zachwyca i zwala z nóg. Na szczęście od czasu do czasu zdarza się film albo płyta, które przywracają mi wiarę w ludzką wyobraźnię i kreatywność. Takim filmem było ostatnio "No Country for Old Men" Coenów. Taką płytą... nie jest "Arabian Knightmares" URE THRALLA. Ale przynajmniej tym razem jest bardzo blisko. W kilku momentach płyta ta naprawdę ociera się o geniusz.
"Arabian Knightmares" ukazała się co prawda już jakiś czas temu, ale dopiero teraz zostało mi dane się z nią zapoznać. Koncept albumu dotyczy trwającego od dziesiątek lat konfliktu bliskowschodniego - co bardziej dociekliwy czytelnik zapewne juz nosem wyczuł, że mamy tu do czynienia z artystą, którego w pewnym stopniu zainspirował Muslimgauze. W rzeczy samej tak jest, zresztą album został zadedykowany pamięci Bryna Jonesa. A muzyka to etniczny ambient czerpiący zarówno z twórczości Jonesa, jak i np. Sephiroth albo Amira Baghiri. Zdecydowana większość utworów podbita jest mniejszym lub większym rytmem, sporo też tu sampli (np. z audycji telewizyjnych). Muzyk w szerokim zakresie wykorzystał też oryginalne arabskie instrumenty.
Udało się wytworzyć URE THRALL niesamowicie sugestywny klimat. Choć muzyka to raczej przystępna, podskórny niepokój nie opuszcza słuchacza ani na moment. Wyróżnia się w tej materii zwłaszcza znakomity, ósmy w kolejności "Premonition 9/11" (chyba nie muszę dodawać co jest tematem tego utworu). Nerwowy rytm, rozpaczliwa melodyka, wsamplowane okrzyki przerażenia i odgłosy walącego się budynku. Całość robi piorunujące wrażenie.
Zatem czemu nie arcydzieło? Płyta jest jednak zbyt długa. Prawie osiemdziesiąt minut mimo wszystko trochę mnie męczy i nigdy nie słucham całego "Arabian Knightmares" za jednym podejściem. Przydałoby się jeśli nie skrócić, to przynajmniej nieco album ów urozmaicić, bo pod koniec robi się odrobinę zbyt monotonnie.
Nie zmienia to faktu, że "Arabian Knightmares" to jedno z najlepszych wydawnictw z jakimi miałem ostatnio do czynienia. Uwagę zwraca również wydanie - oprócz płyty dostajemy też kilka pocztówek przedstawiających różne aspekty konfliktu na Bliskim Wschodzie. Zdjęcie + komentarz. Ogólnie całość bardzo mocno polecam.
Stark
www.tesco-germany.com
www.myspace.com/tescogermany
(Apostazja '4)
