WELTSCHMERZ "Capitale De La Douleur"
CD '2001 [54:51]
Eibon Records
Ostatnio doszedłem do wniosku, ze bardzo lubię Włochy. Za wiele rzeczy, np. za spaghetti (kurde, ale to jest zajebiste żarcie, szczególnie w "Piccolo" przed 21), za piłkarską serie A i, co najważniejsze, za znakomite mroczne i oryginalne zespoły muzyczne. Stąd pochodzi wiele moich faworytów, np. BAD SECTOR, CANAAN, SPIRITUAL FRONT, FROZEN AUTUMN i od nie dawna WELTSCHMERZ.
WELTSCHMERZ - zjawisko nie poddające się sztywnym ramom gatunkowym i wypełnione zarazem tą specyficzną melancholią, która jest charakterystyczna tylko dla niektórych grup związanych z Eibon Records (jedna z najbardziej znamienitych wytwórni na tej cholernej planecie). Całe szczęście nie odkryłem jeszcze wszystkich diamentów z Eibon (teraz czaję się na NOTHING i CONTROL). Ale miało być o muzyce, a ja się znów rozgadałem... i znów, jak przystało na muzykę płynącą prosto z serca i duszy. Opisze je całościowo nie mając najmniejszego zamiaru wgłębiania się w styl gry muzyków, strukturę utworów itp. Nie cierpię takiego podejścia do muzyki i tyle. WELTSCHMERZ gra coś w stylu gotyckiego rocka, lecz nie w stylu komercyjnego i radosnego DREADFUL SHADOWS czy innych tanecznych zespołów. WELTSCHMERZ (jak już sama nazwa wskazuje) to czysta rezygnacja, beznadzieja, ból i smutek. Wokalista śpiewa tak, iż ciarki biegają mi po krzyżu, słychać że woła o pomoc kogoś, kto pomoże mu wydostać się z ciężkiego doła. Gitary i bas dopełniają dzieła. Czysta dekadencja. Dawno nie słyszałem grupy posługującej się rockowym instrumentarium, która potrafi wykreować w swych utworach tak potężną dawkę negatywnych doznań. A mówi się, że Włochy tylko słońcem, plażami i festiwalem w San Remo stoją. Jak macie zbyt dobry humor, to posłuchajcie sobie WELTSCHMERZ.
Tomasz Borowski
www.eibonrecords.com
(Apostazja '2)
