
WIKTOR SKOK / THE SLEEP SESSIONS / WHITEHOUSE; Kraków, 15.03 2007
Więc nadeszła wiekopomna chwila. William Bennett i Philip Best zawitali w nasze skromne progi. Ale może zaczniemy od przysłowiowego jajka. To, że musiałem znów w samotności Kolejowe Zło uprawiać nie powinno być niczym dziwnym, wszak jestem znany jako Mityczna Bestia PKP:. Denerwuje jednak fakt, iż organizuje się koncerty (i to nie byle jakie) w środku tygodnia! Dzięki inwencji twórczej organizatorów, wiele osób z pewnością nie było w stanie dojechać. Ja na szczęście byłem w stanie i dojechałem. Dojechało też nieco dobrych Znajomych, więc nie musiałem się nudzić w zbożnym trudzie oczekiwania na występ. Zaczął Wiktor Skok (JUDE) ze swoim DJ-skim setem. Nieco się tego obawiałem, wszak Wiktor słynie z klimatów electro itp., a tymczasem było zapotrzebowanie na inne dźwięki. Jednak Wiktor spisał się znakomicie fundując nam dawkę power electronics/death industrial. Świetne, zaprawdę powiadam Wam, świetne kawałki zapodawał! Mnóstwo niskich częstotliwości, wrzaskliwe wokale, słowem - wszystko, co najbardziej lubimy! Jeśli chodzi o THE SLEEP SESSIONS - nie będę się wypowiadał, bowiem szczerze mówiąc przegadałem ten występ, rozmawiając z zaprzyjaźnionymi muzykami. Powiem tyle, że jak poszedłem do sali, gdzie odbywał się koncert, to muzyka, owszem, grała, lecz na scenie nikogo nie było! Byłem wielce zdegustowany. Muzycznie było nieźle - rytmiczny post-industrial, ale dlaczego nie było ludzi na scenie??? Później chwila przerwy i dostaję wiadomość od Wiktora, iż za chwilę zaczyna swój set WHITEHOUSE. Powiem szczerze, trochę się wystraszyłem, w końcu to zespół okrzyknięty przez BBC najbardziej ekstremalną kapelą na świecie. Dreszcz po plecach przeszedł! Dotarłem pod samą scenę (wbrew pozorom, publiczność dopisała) i zaczęło się. Kto nie widział, niech żałuje, w końcu grają od 27 lat i następnej okazji może nie być! Harsh power electronics wzbogacony o przesterowany, ohydny wokal. Bennett i Best do tego perwersje różnorakie na scenie odstawiali; a to się rozbierali, a to wrzeszczeli do siebie, działo się, Panie i Panowie, działo się na całej linii! Świetny występ, jeśli dożyję, będę miał o czym wnukom opowiadać; na razie opowiadam Czytelnikom Apostazji, bowiem jest to rzecz warta upamiętnienia! Wspaniale, po prostu wspaniale zagrali. Może trochę zbyt cicho, ale i tak nie mam Im nic do zarzucenia. Piękna, bruitystyczna noc. Kto nie był, niech żałuje i leje gorzkie łzy!
Tanssimaan
PS: Korzystając z okazji chciałbym podziękować Przyjaciołom i Znajomym za towarzystwo oraz wsparcie merytoryczne przy pisaniu tej relacji/recenzji. Sebastian H., Rafał S., Rafał K., Tomek T., a przede wszystkim It i Vi za nocleg i niezłą nocno-poranną patologię.

Wykład o patologiach świata.

Połowa obecnego WHITEHOUSE...

...i druga połowa:)

Akcja w toku.

Białe szaleństwo:)

DJ Wiktor!
(zdjęcia: Tanssimaan)
