Apostazja -amgazyn muzyczny


stahlwerk9_wywiad.jpg - 40818 Bytes


Ponad 10 lat działalności, wiele udanych wydawnictw, czy to samodzielnych, czy kolaboracji z innymi uznanymi artystami, charakterystyczne, od razu rozpoznawalne brzmienie. To STAHLWERK 9, bez wątpienia jeden z moich ulubionych projektów na scenie, choć wydaje mi się, że wciąż niedocenianych przez szerszą publiczność. Zapraszam na wywiad z Reinhardem Hopfe, kierownikiem Dziewiątej Stalowni. Wywiad co prawda już do najświeższych nie należy (delikatnie mówiąc), bo przeprowadzany był w drugiej połowie 2006 roku. Miał się pierwotnie ukazać gdzie indziej, ale że moja cierpliwość do niewyczerpanych nie należy, zdecydowałem się upublicznić go w Apostazji. Szkoda by było żeby się zmarnował.


s9.jpg - 124878 Bytes

1. Pierwsze pytanie może wyda Ci się głupie, ale wyjaśnij mi znaczenie cyfry 9 w nazwie projektu.

Stahlwerk 9: Właściwie cyfra ta nie ma żadnego konkretnego znaczenia. Zdecydowałem się nią dodać, aby nazwa brzmiała nieco bardziej chwytliwie. Poza tym istniała kiedyś "Stalownia 9" w Turyngii, w okolicach, gdzie mieszkała moja babcia, u której spędzałem wiele czasu w wakacje w dzieciństwie. Później stalownię zburzono, a na jej miejscu powstało centrum handlowe. Być może to wspomnienie z dzieciństwa jest powodem dla którego wybrałem właśnie dziewiątkę, a nie żadną inną cyfrę.


2. Czemu wybrałeś taki niezbyt popularny gatunek muzyczny aby wyrażać swe uczucia? Grając w zespole rockowym czy metalowym osiągnąłbyś większą publiczność.

Stahlwerk 9: W rzeczy samej, to prawda. Ale wydaje mi się, że muzyka elektroniczna jest o wiele bardziej zmienna niż jakikolwiek inny rodzaj dźwięków. Możesz stworzyć cokolwiek chcesz. Inną ważną kwestią jest to, że nie chcę być zależnym od innych ludzi. Wiesz, próby i inne tego typu sprawy.


3. Jak wyglądała pierwsza sesja nagraniowa STAHLWERK 9? Miałeś jakiś profesjonalny sprzęt? I czy miałeś wizję tego, co chcesz stworzyć?

Stahlwerk 9: Och nie. Gdy zaczynałem ze STAHLWERK 9 w 93/94, nie miałem nawet cienia wizji tego, co stanie się w przyszłości. Praktycznie nie posiadałem żadnego sprzętu, określonego celu, za to byłem pełen idealizmu. Pracowałem ze starą Amigą 500 i przynosiłem komputer do przyjaciela, który miał nagrywarkę CD. Wypalenie jednej płyty zajmowało 70 minut i naprawdę była to swego rodzaju przygoda. Ale już wtedy wiedziałem, że nigdy nie poddam się w tworzeniu muzyki.


4. Pierwsze albumy STAHLWERK 9 wydawane były na kasetach i ściśle imitowanych wydawnictwach. Kiedy nastąpił punkt zwrotny? Moment kiedy Twój projekt zaczął być rozpoznawany na scenie?

Stahlwerk 9: Ów punkt zwrotny nastąpił w 1998 roku, kiedy Igor Vaganov z Achtung Baby! zaoferował mi udział w kompilacji "Ten Years of Madness". Miałem sposobność pokazać się obok takich artystów jak LES JOYAUX DE LA PRINCESSE czy ATARAXIA. Być może to spowodowało, że kilka osób zwróciło uwagę na mój projekt. Oczywiście dziękuję Igorowi za umożliwienie tego wszystkiego.


tenyears.jpg - 48908 Bytes



5. Opowiedz o przygotowaniach jakie czynisz przed nagraniem albumu. Czytasz lub oglądasz filmy? Ile czasu zajmuje Ci odnalezienie odpowiednich sampli?

Stahlwerk 9: To zależy od tematu i od moich założeń. Czasem znajduję sample i komponuję utwór w godzinę lub dwie, a czasem wyszukanie czegoś odpowiedniego trwa tygodniami. Sporo czytam i oglądam dokumentów w telewizji. Jestem również wielkim fanem kina, zwłaszcza filmów niemych i pozycji bardziej eksperymentalnych.


6. Większość Twoich wydawnictw traktuje o różnego rodzaju konfliktach historycznych. Czy starasz się wtedy zajmować jakieś stanowisko po którejś ze stron, czy wolisz być neutralnym obserwatorem, który tylko opowiada historię?

Stahlwerk 9: Jest praktycznie niemożliwe aby być neutralnym. W przypadku Drugiej Wojny Światowej, której staram się unikać, zawsze obcujesz z tematami, które dotyczą twojego własnego kraju. Gdy zdecydowałem się zająć tematem Powstania Warszawskiego lub tragicznej historii ORP "Orzeł", przyjąłem polski punkt widzenia. Również sam wybór tematów jest w pewnym sensie decyzją polityczną. Staram się być neutralnym jak tylko jest to możliwe, ale stuprocentowa neutralność to iluzja.


scontrum3a.jpg - 39361 Bytes



7. Uważam, że muzyka STAHLWERK 9 jest bardzo ascetyczna. Bardzo doceniam fakt, że unikasz tanich rozwiązań. Czy komponujesz z takim założeniem, czy to wszystko przychodzi naturalnie?

Stahlwerk 9: Mam pewien rodzaj dogmatu w swojej muzyce. Wszystkie dźwięki, których używam muszą brzmieć naturalnie i organicznie. Nienawidzę wcześniej stworzonych dźwięków, które brzmią jak z jakiejś biblioteki. Jest mnóstwo projektów, które komponują całkiem niezłą muzykę, ale korzystają właśnie z tych dźwięków. Moim zdaniem to rujnuje całą atmosferę. Zawsze najpierw wybieram dźwięki, a dopiero potem decyduję co z nimi zrobić.


8. Przez te wszystkie lata brałeś udział w wielu interesujących kompilacjach. Która z nich prezentuje według Ciebie najwyższy poziom muzyczny?

Stahlwerk 9: To naprawdę wredne pytanie;-)... Wszystkie te kompilacje miały określony cel i przeznaczenie. Lubię wszystkie, choć oczywiście kilka zasługuje na szczególne wyróżnienie, jak przykładowo kompilacja Eternal Soul, "Gloria Victis Vae Victis" albo "Ten Years of Madness". One prezentują najwyższy poziom artystyczny.


9. Czy udział w serii „63 Days” był dla Ciebie, jako dla Niemca, czymś szczególnym? Czy to kolejne „powszednie” wydawnictwo STAHLWERK 9?

Stahlwerk 9: Żadnego wydawnictwa STAHLWERK 9 nie mogę nazwać "powszednim". Za każdym razem podczas przygotowań i poszukiwań materiałów stwarzam świat w mojej głowie i zawsze kosztuje mnie to mnóstwo czasu i energii. "63 Days" było doskonałą okazją aby zająć się tematem praktycznie nieznanym w Niemczech, gdyż tutaj ludzie twierdzą, że to polska historia, nie niemiecka. Jednak ja, po tych ponad sześćdziesięciu latach, ośmielę się stwierdzić, że nie ma historii polskiej, niemieckiej, francuskiej czy brytyjskiej tylko europejska. Wszystkie nacje wchodziły w interakcje i wpływały na siebie nawzajem. Spójrz choćby na Napoleona, czy rozbiory Polski.


dertod.jpg - 14233 Bytes



10. Nie znam słowa po niemiecku i z tego powodu nie mam zielonego pojęcia o koncepcie "Der Tod Nagelt Die Augen Zu...". Czy mógłbyś rzucić nieco światła na to wydawnictwo?

Stahlwerk 9: To wyszło przypadkiem. Max ze Steinklang poprosił mnie o stworzenie utworu na kompilację poświęconą Koji Tano, tragicznie zmarłemu na raka w zeszłym roku. Stworzyłem "Gdyż Nie Mogłem Zapobiec Śmierci" wykorzystując liryki Emily Dickinson, dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki. Gdy nadarzyła się okazja zagrać koncert w Japonii w Wielkanoc 2006, zdecydowaliśmy aby stworzyć wydawnictwo tylko dla Japonii, dlatego te nagrania są troszkę bardziej "noise'owe" niż inne moje kompozycje. Wykorzystałem ten utwór, gdzie użyłem niemieckiej wersji wiersza a później dokomponowałem cztery następne numery, gdzie również użyłem poezji Emily Dickinson. Przy okazji: po wydaniu tego materiału przeczytałem, że Emily Dickinson zmarła w 1886 roku, dokładnie 120 lat temu, czyli kolejna rocznica. Cóż... koniec końców zdecydowaliśmy aby było to oficjalne wydawnictwo STAHLWERK 9.


11. Wygląda na to, że jesteś w całkiem bliskich stosunkach z chłopakami z War Office Propaganda, nieprawdaż? Jak Ci się podobają ich wydawnictwa?

Stahlwerk 9: Mogę o nich mówić w samych superlatywach. Każde ich wydawnictwo jest po prostu znakomite i jestem dumny z tego, że mogę nazwać się przyjacielem Marcina i Roberta, i że miałem okazję wydać u nich trochę mojej muzyki. WOP to jedna z bardzo nielicznych wytwórni z której możesz kupić dosłownie wszystko. Przepowiadam im wspaniałą przyszłość.


12. STAHLWERK 9, ATROX, RASTHOF DACHAU... wygląda na to, że tworzycie pewien rodzaj rodziny, powiedziałbym „rodziny Steinklang”. Mógłbyś opowiedzieć o tych związkach? Czy opierają się one tylko na muzycznym gruncie?

Stahlwerk 9: Max był jedną z pierwszych osób, które mnie wspierały i pomagały. Czas, który spędziłem blisko Salzburga w 2003, to były jedne z najwspanialszych momentów mojego życia. Bez pomocy Maxa nie byłbym dziś tak "duży". Także Stoefi z ATROX jest jednym z moich najlepszych przyjaciół. Chciałbym mu w tym miejscu podziękować, gdyż to on umożliwił mi wyjazd do Japonii, przez co jedno z moich największych marzeń stało się rzeczywistością. Kiedy byłem młodszy i o wiele głupszy niż dziś, ATROX i RASTHOF DACHAU były moimi faworytami na industrialnej scenie. To wspaniałe uczucie, kiedy mogę tych dwóch artystów nazwać moimi przyjaciółmi i skoro twierdzisz, że tworzymy pewien rodzaj rodziny, czemu nie?


13. Jak wyglądają Twoje koncerty? I z drugiej strony – wolisz muzyki słuchać na żywo, czy w zaciszu domowym z płyt?

Stahlwerk 9: Moje koncerty? Są bardzo różne, w zależności od okoliczności. Przykładowo, nie mogę wziąć tyle samo sprzętu do Japonii, co do Polski. Także bardzo trudne, o ile w ogóle niemożliwe jest granie wszystkich utworów w stu procentach na żywo, tak że natężenie playbacku zależy od wcześniej wspomnianych okoliczności. A co do słuchania, to nie mam jakichś konkretnych przyzwyczajeń. Raz wolę usiąść w wygodnym krześle z kieliszkiem wina i posłuchać dobrego ambientowego albumu, innym razem wolę stać pośród innych ludzi na koncercie. To zależy.


s9_1905.jpg - 64784 Bytes



14. Z tego, co widzę „1905” jest swego rodzaju hołdem dla Siergieja Eisensteina. Opowiedz o swojej fascynacji kinem niemym.

Stahlwerk 9: To, co jest tak bardzo wyjątkowe w kinie niemym, to to, że było o wiele bardziej eksperymentalne niż kino współczesne. Weźmy taki "Gabinet Doktora Caligari". Dzisiaj takie kino nie miałoby racji bytu. A przecież w 1919 było absolutnie przełomowe. Dzisiaj jest zbyt dużo mainstreamu. Film już nie sprzedaje się przez ciekawą historię. Aby zyskać popularność wystarczy trochę przemocy i ładnych dziewczyn. To nonsens. Weź pierwszy z brzegu film hollywoodzki, a nie uświadczysz sceny, która trwałaby dłużej niż dajmy na to jedna, dwie sekundy. Te produkcje wyglądają jak półtoragodzinne wideoklipy. Nudzi mnie to. Kino nieme żyje przez historie, lepszych aktorów, muzykę. I to dziwne uczucie, że obcuje się z tak odległym światem, którego już dawno nie ma.


15. Jak oceniłbyś wkład takich reżyserów jak Murnau, Fritz Lang czy Paul Leni w rozwój światowej kinematografii?

Stahlwerk 9: Bez wątpienia był istotny zarówno w opowiadaniu historii, jak i w samej reżyserii. Uwielbiam "Nosferatu" Murnaua. W wielu aspektach to nowoczesny film, który stworzył cały gatunek - horrory i kino wampiryczne. "Metropolis" to jeden z pierwszych filmów science fiction, który jednak wciąż potrafi przerazić. W pewnym sensie to zabawne, że tylu niemieckich i rosyjskich twórców wyemigrowało do USA i pomogło budować tamtejszy przemysł filmowy. Ich wkład był w tamtych czasach naprawdę znaczący, mnóstwo filmów nosi ich piętno.


16. Nie wydaje Ci się, że temat Drugiej Wojny Światowej został juz wyczerpany przez te wszystkie martial/industrialne projekty? Było tyle innych fascynujących momentów w historii ludzkości...

Stahlwerk 9: Tak! To jest to, co zawsze powtarzam. Gdy zaczynałem w latach dziewięćdziesiątych, było niemal niezbędne aby szokować ludzi tym tematem. Dzisiaj to po prostu nudne. Wciąż i wciąż sześć lat z historii ludzkości? To już nie jest zabawne. Staram się unikać tematu Drugiej Wojny Światowej jak tylko mogę. Choć jeżeli otrzymuję ciekawą propozycję, nie odmawiam, myślę tu o "Scontrum" i "63 Days". Ale to są wyjątki charakteryzujące się w pewnym sensie bardziej inteligentnym podejściem do tematu.


17. Kilka dni temu Gunther Grass przyznał, że służył podczas wojny w Waffen SS. Czy Twoim zdaniem jest sens w rozgrzebywaniu tej sprawy po tylu latach?

Stahlwerk 9: Samo Waffen SS nie jest dla mnie problemem. Jesienią 1944 nie pytano młodych chłopców gdzie chcą służyć, tylko wysyłano ich do tych jednostek, gdzie najbardziej brakowało ludzi. Tych, którzy trafiali wtedy do SS nazwałbym jednymi z najciężej doświadczonych przez los żołnierzy tej wojny - całkowicie zniszczona młodość i Rosjanie, którzy po pojmaniu z miejsca ich zabijali a jeśli nie, to i tak traktowali gorzej niż zwykłych członków Wehrmachtu. W pewnym sensie prawie rozumiem takie reakcje Czerwonoarmistów. Przypadek Grassa jest jednak inny, gdyż przez te wszystkie lata nie dość, że okłamywał opinię publiczną, to jeszcze oskarżał każdego, kto chciał mówić o wojnie z nazistowskiej perspektywy. Był moralną instytucją w powojennych Niemczech. W moich oczach stracił całą wiarygodność. Problemem nie jest jego pół roku spędzone w Waffen SS w wieku siedemnastu lat, ale to, że okłamał ludzi i pozował na nieskazitelnego przez ostatnie 60 lat.


18. Słuchasz czasem bardziej konwencjonalnych rodzajów muzyki jak pop czy rock? Masz jakichś ulubionych artystów nie powiązanych ze sceną ambient/martial/industrial?

Stahlwerk 9: Tak. Latem byłem na koncercie MASSIVE ATTACK, który zrobił na mnie całkiem spore wrażenie. Jest kilka dobrych mainstreamowych zespołów jak SNEAKER PIMPS, FRANZ FERDINAND, RADIOHEAD, PLACEBO czy MUSE, których bardzo lubię. W każdym razie dobrze jest, kiedy zespoły te prezentują coś więcej niż tylko ładnie wyglądających ludzi.


19. Mógłbyś w kilku słowach przybliżyć kolejne wydawnictwo STAHLWERK 9?

Stahlwerk 9: To praktycznie niemożliwe, bo nie chcę tu reklamować swojej muzyki. Myślę, że każdy powinien sam zdecydować, które wydawnictwo STAHLWERK 9 ceni najbardziej. Może to brzmi trochę dziwnie, ale nie tworzę muzyki aby ją sprzedawać, lecz aby jej słuchać i aby wyrażać przez nią to, co siedzi wewnątrz mnie i mną kieruje. Muzyka to lekarstwo, nie towar.


stahlwerk9_212.jpg - 43508 Bytes

SK7.jpg - 95521 Bytes

s9a.jpg - 133166 Bytes



20. Jaki na dzień dzisiejszy jest główny cel STAHLWERK 9?

Stahlwerk 9: Gdybym mógł to pociągnąć jeszcze kilka lat byłoby ok. Chcę się uczyć, doskonalić i spotykać nowych ludzi... Co poza tym? Kto wie?


21. Ostatnie słowa należą do Ciebie.

Stahlwerk 9: Tylko dwa: Dziękuje Ci.



rozmawiał: Stark



info:

www.myspace.com/stahlwerk9