Apostazja -amgazyn muzyczny


tss2.jpg - 26543 Bytes



1. Skąd ta nazwa? Przy The Sleep Sessions spać się raczej nie da...

TSS: Nazwa odnosi się bezpośrednio do doświadczeń sennych (zwłaszcza tych świadomych).

Świat „zwykłej” muzyki odnoszę do świata rzeczywistego a świat noise kojarzę z realiami występującymi w snach. Nieprzewidywalność, moc kreacji, strumień energii, abstrakcyjne skojarzenia oraz iluzja – są to moim zdaniem podstawowe cechy zarówno snów jak i muzyki noise. Poza tym jestem po prostu zwolennikiem i promotorem świadomego śnienia; dawno temu (w czasie, gdy zaczynałem nagrywać pierwsze utwory – wtedy ambientowe) zamarzyłem sobie, że swoją muzyką będę opowiadał o snach, liczyłem na to, że tematyka kogoś zaintryguje. To takie szczeniackie marzenie, które wprowadzam w życie. Można je traktować jak żart.


2. Dlaczego akurat noise? I to w swym ekstremalnym wydaniu?

TSS: Kiedy odkryłem noise/muzykę eksperymentalną byłem nią zafascynowany – przypominała mi zbiór najciekawszych elementów i intrygujących dźwięków z innych płyt. Często łapałem się na tym, że słuchając np. elektronicznego rocka (NIN, Ministry), bardziej niż na utworach skupiałem się na „brudach” – noise składa się głównie z takich dźwięków, co bardzo mi odpowiada. Nie uważam, że noise to ekstrema, ale wszystko zależy od subiektywnej oceny. Jeżeli chcesz widzieć tą muzykę w formie eksplozji brutalności – proszę bardzo. Próbowałem sił w różnych gatunkach muzyki, Harsh Noise jest jednym ze stopni ewolucji. Nie wiem czy do końca życia (ewentualnie do momentu twórczego wypalenia) będę siedział w tym gatunku, ale patrząc wstecz dochodzę do wniosku, że żaden inny gatunek nie dał mi tyle satysfakcji i przyjemności. Zero ograniczeń, zero rytmów, zero melodii, totalna dowolność. Nie mogłem trafić lepiej.


tss.jpg - 53626 Bytes



3. Jesteś jednym z niewielu rodzimych twórców, którzy nie korzystają z komputerów przy tworzeniu (anty)muzyki. W przyrodzie występuje niepisany konflikt między „analogowcami” a „laptopowcami”. Czy wpisujesz się w którąś ze stron tego konfliktu?

TSS: Prędzej usłyszysz, że podoba mi się Merzbow, niż, że przesiadam się na software;)

Lubię ograniczenia – zmuszają do kombinowania. Im więcej możliwości, tym bardziej spada mi ochota na nagrywanie. Lubię zmagać się ze sprzętem analogowym, jest to dla mnie naturalne (traktuję swój setup jak instrument a nie narzędzie). Element zaskoczenia (nieprzewidziane sprzężenia, wyrywanie kabli itd.) wzmaga przyjemność płynącą z tworzenia oraz zmusza do pełnej koncentracji. Potencjalny brak granic zapewniony przez laptopy mnie przerasta – można na nich stworzyć w zasadzie wszystko. Zanim bym skończył kompozycję, zwariowałbym od myślenia nad tym, co jeszcze mogę dodać, żeby ją wzbogacić (setki wtyczek, ciężko byłoby mi oprzeć się pokusie dodawania po trochu wszystkiego). Zanim dojdziesz do wniosku, że jestem zatwardziałym analogowcem – doceniam to, co robią wykonawcy laptopowi – zwłaszcza John Wiese i rodzime projekty z Rez Epo, Antihuman, Selymes Viragszirom i Ironlung na czele. Sam się do tego po prostu nie nadaję.


4. Pewnie niektórzy będą tym zainteresowani, więc może przedstaw swoje instrumentarium. Czy wykonujesz sam jakieś elementy potrzebne Ci do tworzenia hałasu?

TSS: Pełne instrumentarium (lista uzupełniana na bieżąco) można przejrzeć na mojej stronie internetowej. Od pewnego czasu interesuję się circuit bending, czyli modyfikacją efektów (kilka niedokończonych projektów czeka w szufladzie na swój czas). Ponad to powoli dokształcam się w dziedzinie elektroniki audio, być może za jakiś czas zacznę sam składać swoje zabawki. Często robię „instrumenty”, których używam jednorazowo – do nagrania konkretnego utworu. Mikrofony ze starych telefonów, puszki ze sprężynami, metalowe stojaki na płyty CD – ze wszystkiego można zrobić użytek. Najczęściej jednak bazuję na nagraniach terenowych (minidisc, dyktafon) bądź zamkniętym soundsystemie – tylko mikser i efekty.


5. Wymień swoje muzyczne i pozamuzyczne inspiracje.

TSS: Najważniejsze muzyczne inspiracje to przede wszystkim Harsh Noise, IDM, Breakcore, Stoner Rock, Sludge, Rock psychodeliczny, Goa Trance, Grindcore i Ambient. Kapele/projekty które miały na mnie największy wpływ to Stimbox, Xome, Tralphaz, Pedestrian Deposit (plus kilkanaście innych o których zapomniałem), Ministry, Aphex Twin, Venetian Snares, Coil, Death, Cynic, Porcupine Tree, Ozric Tentacles, The Afgan Whigs (ogólnie wszystkie projekty Dulli’ego) oraz setki innych. Pozamuzyczne inspiracje nie są zaskakujące – śnienie, doświadczenia psychodeliczne i różne dziwactwa, które kłębią mi się w głowie, szukając ujścia.


tss3.jpg - 60332 Bytes



6. Jak postrzegasz naszą scenę noise’ową? Poza tym, że jest nieliczna...

TSS: Nasza scena noise ma się coraz lepiej. Jestem zbyt młody, żeby wiedzieć jak wyglądała w latach 90. ale z tego co czytałem/słyszałem wnioskuję, że nie ma porównania – koncertów jest dużo, publika także dopisuje. Sprzyjający klimat i doskonali wykonawcy.


7. Myślisz, że jest możliwa komercjalizacja tej sceny?

TSS: Nie wiem do końca, co oznacza słowo „komercjalizacja”. Jeżeli chodzi o wydawanie płyt w dużych wytwórniach – to już się dokonała (Wolf Eyes w Sub Pop, Merzbow wszędzie, Guilty Connector w Planet-Mu). Jeżeli zaś masz na myśli ilość słuchaczy i „modę” to nie mam pojęcia. Każda nisza ma swój złoty moment, pewnie przyjdzie kiedyś pora na noise. Chociaż nie chce mi się wierzyć, że w najbliższym czasie zobaczymy clip Incapacitants w MTV.


8. Hobbystycznie zajmujesz się tłumaczeniem i publikowaniem różnych ezoterycznych tekstów. Jakie znaczenie, jaki wpływ ma okultyzm na Ciebie, na Twoją twórczość?

TSS: Pisaniem ani tłumaczeniem tekstów się już nie zajmuję (brak czasu), ale faktycznie – kiedyś robiłem to z pełnym oddaniem. Obecnie zajmuję się tylko świadomym śnieniem i medytacją Zen. Dokształcam się w zakresie medytacji transcendentalnej. Okultyzm przestał mnie bawić – albo wyrosłem z tych bzdur albo nie jestem dostatecznie mroczny i smutny. Wciąż mnie on jednak inspiruje, jest to szeroki i fascynujący (pod względem wpływu na ludzi) temat. Wpływ tych zainteresowań przejawia się w różnoraki sposób. Tematyka kompozycji (tytuły), czasem ich konstrukcja oraz aranżacja jest oparta na odczuciach wywoływanych przez praktykę duchową. Dodatkowo, wszystkie nagrania pełnią rolę swoistego dziennika, znaczą pewne okresy w życiu, zawierają w sobie strumień energii będący odzwierciedleniem doświadczeń. Dla słuchacza nie ma to raczej znaczenia, nie umiem zaklinać mentalnych stanów w swoich dźwiękach.


9. Jakiego pytania Ci w tym wywiadzie zabrakło, dodaj je i odpowiedz na nie.

TSS: Można spytać o wiele rzeczy, pytanie tylko, komu będzie się chciało to czytać?;)


10. Dziękuję bardzo za rozmowę.

TSS: Dziękuję również, dzięki za zainteresowanie TSS! Ogromne pozdrowienia dla ekipy z Wrocławia (najlepsze koncerty!), dla wszystkich osób które wspierają krajową scenę noise, przychodzą na koncerty i kontaktują się z twórcami. Do zobaczenia!




rozmawiał: Hans

www.de-wast.blogspot.com


więcej informacji:

http://virb.com/thesleepsessions
www.somnolentshelter.art.pl



tss4.jpg - 75713 Bytes