![]() |
||||||||
![]() 1. Początek będzie bardzo klasyczny. Poproszę o historię VILKDUJA? VILKDUJA: Czołem! VILKDUJA długi czas była czymś w rodzaju miejsca dla różnych osobistych eksperymentów. Właśnie na jej podstawie wyrosło kilka innych projektów (o nich powspominam w następnych odpowiedziach). Jakiś czas temu (gdzieś w roku 2000) wyszła self-released kaseta/CDr z ręcznie robioną okładką - „Prieblanda. Ir Žemes arbata“ („Zmrok. i Herbata Ziemi“). Potem nastąpił okres cichego dojrzewania, nawet bez większych ambicji. Ale jakoś się wydało, że pojawił się „Vakar Duona“ CD – i tak to jest Teraz. 2. Tworzysz bardzo ciekawą i oryginalną muzykę. Ja odbieram ją jako miksturę różnych stylów muzycznych: od psychodelii przez nową falę czy post industrial. Gdzie szukać korzeni Twoich dźwięków? V.: Nie mógłbym to ściśle powiedzieć – nie zastanawiam się nad tym. Oczywiście, drzemią we mnie te wszystkie pieśni innych formacji, grup, które miały na mnie większy czy mniejszy wpływ (bez tego nie wychodzi). No tak, wymienione przez Ciebie style nie są obce dla VILKDUJA, jak nie jest obca i duża ilość innych rzeczy. To stało się jakby nieświadome ale wciąż oddziaływające. Pachnąca rdzą postindustrialna pętla, trip hopowe horyzonty i przytulność upojnej dekadencji:) 3. Moim zdaniem dużą zaletą twórczości VILKDUJA jest to, że używasz języka litewskiego. Czy możesz powiedzieć o czym opowiadają Twoje teksty, czy traktujesz je na równi z muzyką? V.: Hm, i jak to opowiedzieć o czym opowiadają... O tym, że przez koty śpiewają ryby, a prezenty i demony pływają po świecie. Jak to rozjaśnić... Myślę że komunikacja słowami nie jest sama najściślejsza , dlatego próbuje z pomocą tych narzędzi, które mam (słowa) otworzyć więcej, aniżeli one same znaczą... Może to zabrzmi ambitnie, ale niechaj nazwę to jakiegoś rodzaju alchemią. I tak, one są równe z muzyką – pół VILKDUJA to są właśnie teksty. 4. Twoja debiutancka płyta jest przepięknie ozdobiona różnymi rysunkami, które idealnie współgrają z Twoimi dźwiękami. Kto jest twórcą tych dzieł? V.: Ja sam, rysuję czasami, ale mniej niż zajmuję się muzyką:) Miałem tych rysunków dużo, ale że digipack jest piękne ozdobiony, to jest wielka zaleta Ugn, który robił design, wielkie dzięki mu za to. Wizualizacja Czegoś. ![]() 5. Słuchając utworów z płyty "Vakar Duona" mam wrażenie, że są one z jednej strony bardzo melancholijne a z drugiej bardzo narkotyczne, halucynogenne. Oczywiście nie uważam, że jest to przeciwstawne. Czy chciałbyś coś przekazać swoją muzyką, czy chciałbyś, żeby wywoływała jakieś stany? V.: Dla mnie muzyka to i tak jest jakiś odmienny stan, który każdy może pokolorować na własny gust:) Chcę widzieć muzykę jako magię – więc kiedyś była taka, magia sama w sobie. I w dźwiękach nadal tkwi ten atawizm, taki prawdziwy – czujesz to szczególne wtedy, kiedy muzyka jest zrobiona szczerze. I to właśnie jest moment, kiedy Teraźniejszość zatrzyma się, stając się samą sobą. 6. Intryguje mnie cały czas tytuł Twojego debiut "Vakar Duona" ("Wczorajszy Chleb"). Dlatego tak nazwałeś ten album? V.: "Vakar Duona" – sytuacja jest identyczna sytuacji, o której mówiłem w pytaniu nr 2. Tyle że bardziej byłoby sprawnie przetłumaczyć to jako „Wczorajszy chleb“. Jakie asocjacje wyzwala chleb? Dla mnie jakieś... bliskie. A wczoraj? 7. Opowiedz proszę o Twoich koncertach? Widziałem fragmenty w Internecie i robiły duże wrażenie. V.: Dzięki za cieple słowa, to jest zaleta, że ktoś lubi live VILKDUJA. Zasada koncertów jest ta sama - szczerość. No, o ile udaje się nam być takim:) Także ludzie z którymi gram na żywo – wychodzi samo po sobie, z kim możesz grać. Po prostu... wychodzi tak i to wszystko. Dlatego, że korzenie takich rzeczy tkwią gdzieś poza zasiągiem racjonalności. 8. Grałeś także na tegorocznej edycji litewskiego festiwalu Kunigunda. Czy możesz przywołać kilka wspomnień z tego festiwalu? Jak Tobie się grało? Co ciekawego można było usłyszeć w tym roku? V.: Mogę pewnie powiedzieć, że grało się naprawdę dobrze! Poczuliśmy jakiś niewyjaśniony drive, tę już wymienioną poetykę upojenia. Kunigunde widzę od pierwszej edycji tego festiwalu. Oczywiście tylko subiektywnie: dzisiejszym rokiem dla mnie interesująco wypadły NAEVUS, a z innych, mniej znanych formacji wspomniałbym VIHR z Litwy/Rosji, grający coś podobnego do transu ritual noise. Miło było także zobaczyć coś, co kiedyś mnie interesowało – a mianowicie TIAMAT (chociaż mam kilka zastrzeżeń, ale lepiej ich nie powiem:)... Było jeszcze kilka projektów z potencjałem. Po prostu lubię atmosferę festiwalu – jedyny minus jest to, że po nim nie jest tak lekko wrócić do mniej czyli więcej „normalnego“ biegu dni. 9. Masz również inny projekt OORCHACH. Tworzysz w nim zupełnie inne pejzaże dźwiękowe. Opowiedz proszę o nim, czy posiadasz jeszcze inne projekty? V.: Powiedziałbym, że jakiś czas temu (wystarczająco dawno) OORCHACH i VILKDUJA było tym samym, tyle że później te dwa pierwiastki zaczęły żyć własnym życiem. Takim sposobem żądając dla każdego oddzielnej uwagi. Jeżeli VILKDUJA można nazwać obrzędem poetyki, to OORCHACH jest rytuałem horyzontów – tutaj czają się atawizmy, archaiczne sny i dziwne przeczucia. Bardziej repetetywny dźwięk, bardziej srogie pejzaże – tytaniczne niebo i bezmiar rytuału. m.in. - następny album jest już dostępny. Inne projekty - jest jeszcze formacja LAUXNA LAUKSNA, którą mam z innym człowiekiem. Teraz jej los jest wystarczająco mglisty, zobaczymy, co będzie z tym za jakiś czas. ![]() V.: Hm... Różne rzeczy:) Widzę kilka interesujących nowych projektów (proszę zajrzeć na myspace Vilkduji, hehe). Interesujących dlatego, że odbiegają od standardów, co niestety jest dosyć wszechobecne, ale z drugiej strony nie mogą wszyscy być wyjątkowi. Miło również widzieć tych ludzi, którzy grali już od dawna – że nie przestają robić dobrej muzyki. To właśnie mnie pociesza. Negatywne aspekty są zawsze – więc są one niewymijane. 11. Wiem, że jakiś czas temu tworzyłeś zina. Ten temat jest mi bardzo bliski. Czy możesz powiedzieć co to było za przedsięwzięcie? V.: Och, to było naprawdę bardzo dawno temu... Wyszły aż DWA numery:) To przedsięwzięcie było poświęcone dla rytualnej, dziwnej muzyki, ambient i coś temu podobnego plus rożnej twórczości. 12. Czy nie zauważasz na litewskiej scenie post industrialnej dużego zainteresowania skrajnym nacjonalizmem? Niestety w Polsce jest to coraz częstsze... V.: Na Litwie ta „scena“ post industrialna jest dość mała, dlatego więcej wychodzi mówić nie o tendencjach, a o konkretnych poglądach konkretnych osób, których niemało znam osobiście. Każdy z nich ma jakieś osobiste zdanie na ten temat, ale to nie przeszkadza komunikacji. 13. Nie mógłbym Cię nie zapytać, skąd u Ciebie tak dobra znajomość języka polskiego? V.: Ha... kiedyś, gdy byłem podrostkiem był w Wilnie sklepik, gdzie można było kupić komiksy po polsku, także takie czasopisma jak „Fenix“ czyli „Nowa Fantastyka“. Ja to właśnie robiłem i po jakimś czasie zobaczyłem, że już mogę czytać po polsku. Nie zgubiłem tych umiejętności, a jakiś czas temu studiowałem kilka miesięcy w Poznaniu – to oczywiście wyszło na plus. Ot taka historia. No jak „dobra“?... Lepiej piszę i rozumiem niż mówię... 14. Jakie są Twoje plany zarówno z VILKDUJA i OORCHACH? V.: GRAĆ. ![]() V.: Może... Noc jest za darmo – dlatego jesteśmy jej pełni. Ale dzień mamy w pucharze. Dzięki za zainteresowanie. Życzę pięknych wieczorów, a także pachnących chlebem Tajemnic. rozmawiał: Michał Majcher info: www.myspace.com/vilkduja www.myspace.com/oorchach foto: PO_Gran – by beniTTo NIKASVILKDUJA foto – by Nikas D. |
||||